Doughlings: Arcade – recenzja

Scroll this

Doughlings: Arcade to wydana trzynastego sierpnia 2018 roku gra zręcznościowo-logiczna opierająca się o mechanizmy klasycznego arkanoida. Jednak zamiast standardowej paletki odbijamy piłeczkę tytułowym Doughlingiem.

Fabuła?

Dawno, dawno temu w odległej krainie istniały sobie humanoidalne (Geodudeoidalne?) stworki, które kochały dobrą zabawę i przyrodę. Jednak pewnego dnia wszystkie zaraziły się nieznaną chorobą. Wszystkie? Nie! Tajemniczy doktor Morpheus jako jedyny ustrzegł się skutków tajemniczej zarazy. Gdy próbował stworzyć antidotum został napadnięty przez chorych kolegów (brzmi jak opis przerwy w polskiej szkole), więc postanowił się bronić. Wziął swoje kule (that’s what he said) i zaczął walczyć o życie.

Doughlings: Arcade to na pierwszy rzut oka klasyczny klon arkanoida. Oczywiście nie mamy paletki i piłeczki, ale Morpheus jako jajogłowy dzielnie obija wszystkie pociski głową. Od czasu do czasu może zmienić się w swoje alter ego a właściwie jedno z wielu. Wszystkie inspirowane są klasycznymi bohaterami Marvela (koniec końców nazwa studia Hero Concept zobowiązuje). Mamy silnego Smasha, który jednym uderzeniem umięśnionych ramion może zmienić kolor przeciwników (musicie wiedzieć, że większość z Doughlingsów trzeba uderzyć kilka razy zanim je uleczymy) a Spider wypuszcza dwa piłki jednocześnie by po zebraniu w kluczowym momencie móc na chwilę rozpostrzeć mocną sieć, która pomoże nam wyłapać każdą zbłąkaną piłkę. Brakuje tu klasycznych urozmaiceń typu wiele kulek naraz czy skrócenia paletki, ale ich zamienniki sprawdzają się całkiem nieźle.

Zawsze warto próbować.

Gra jest dość prosta, więc teoretycznie każdy kto lubi tego typu gry może spróbować swoich sił. Od czasu do czasu trafi się Wam trudniejsza plansza, ale jeśli nie jesteście tak jak ja fanatykami zbierania wszystkich gwiazdek podczas gry to śmiało ukończycie również te etapy. Zawsze można wrócić do nich ponownie po zebraniu odpowiedniej ilości eliksirów (te dostajemy za zabrane gwiazdki) i z rozwiniętą postacią spróbować ponowie.

Zarówno sam doktor jak i jego alter ega mogą odblokować jedno z kilku ulepszeń co pozwala nam na np. dłuższą przemianę w Smasha czy zwiększenie mocy jego uderzenia. Warto zbierać kolejne eliksiry, choć nie jest to obowiązkowe do przejścia.

Niestety niezbyt długo…

Doughlings: Arcade nie jest zbyt długie i zawiera raptem 75 plansz. Jednak jako wypełniacz pomiędzy większymi produkcjami sprawia się wyśmienicie. W zapominaniu o wyjściu z autobusu na właściwym przystanku pomaga ładna, kolorowa grafika. Ludki są uśmiechnięte i prowokują nas do ataku. Nasz bohater morfuje w wyraziste alter ega a w tle widać całkiem nieźle wykonany drugi plan. Nie sposób się przyczepić do grafiki.

Doughlings: Arcade to gra w którą warto zainwestować, jeśli lubicie arkanoidy wszelkiej maści oraz gry zręcznościowe. Nie zostawicie dla niej większych tytułów, ale pomiędzy ratowaniem kolejnych światów będzie bawić się świetnie a to w grach chodzi.

Za grę do recenzji dziękuję firmie Hero Concept.